Dania ze świątecznych resztek, czyli jak opróżnić lodówkę po świętach

  1. 17.12.2016
  2. Redakcja Kobieta WP

Święta mijają, nasze brzuchy mają swoją pojemność i większość z nas staje przed dylematem: co zrobić z jedzeniem, które zostało? Wyrzucenie świątecznych dań nie powinno wchodzić w grę, dlatego trzeba sięgnąć po bardziej kreatywne rozwiązania. To tylko kilka z nich.

„Jedz, bo się zmarnuje!” – kto tego nie słyszał podczas świąt? Na głodnych gości nie ma co liczyć, więc trzeba z tym, co zostało po bożonarodzeniowym biesiadowaniu, jakoś sobie poradzić. Nie wszystkie potrawy bowiem wytrzymają długo w lodówce. Co zrobić, żeby uniknąć ich wyrzucenia?

Najlepiej przygotować z resztek inne danie. Takie, które będzie pasowało na obiad w tygodniu, które można także zabrać do pracy. W takiej sytuacji najlepiej sprawdzają się zapiekanki i tarty, bo ich farsze można dowolnie modyfikować.

Zapiekanka rybna

Składniki:
2 ziemniaki
3 plastry boczku
filety z ryby
sos holenderski
200 g szpinaku
50 g mozzarelli
jajko
ulubione przyprawy

Ziemniaki gotujemy w łupinach, obieramy, kroimy w talarki. Szpinak podsmażamy na maśle, dodajemy surowe jajko, kiedy już ostygnie. W naczyniu żaroodpornym układamy warstwami ziemniaki, boczek, rybę. Oblewamy sosem holenderskim, dodajemy szpinak, całość oprószamy mozzarellą. Pieczemy ok. 20 minut, aż ser się rozpuści i zarumieni.

Ryby sprawdzą się także doskonale w przygotowaniu past kanapkowych. W lodówce przetrwają o kilka dni dłużej. Pasty można przygotować także z niezjedzonych sałatek warzywnych.

Pasta rybna

Składniki:
śledzie w oleju (zamiast nich można dodać inne ryby pozbawione ości)
3 jajka
4 ogórki kiszone
2 łyżki majonezu
sól

Jajka gotujemy na twardo i drobno siekamy. Ogórki kroimy w kosteczkę. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, dodajemy majonez, sól. Pasta gotowa. Można dodać do niej niemal wszystko, co mamy pod ręką. Zostało ci trochę mięsa? Posiekaj je drobno i przygotuj z niego pastę. Warzywa z sałatki? Sprawdzą się równie dobrze.

Pieczone kurczaki, karkówki i inne mięsa nie mogą się zmarnować. Sposobem na przetworzenie nadmiaru mięs jest przygotowanie aromatycznego pasztetu lub pieczeni.

Pasztet mięsny

Składniki:
ok. 150 dag mięsa (można połączyć wieprzowinę, wołowinę, cielęcinę, wątróbkę cielęcą)
25 dag słoniny do wyłożenia formy
4 jaja
20 dag czerstwej bułki
4 cebule
4 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa, imbir suszony, mielony kminek, ostra papryka, majeranek, tymianek, cząber, sól, pieprz, opcjonalnie – suszone grzyby

Mięso, jeśli jest to konieczne, oddzielamy od kości i przekładamy do miski. Dodajemy pokrojoną cebulę, zmiażdżony czosnek, zioła i przyprawy. Grzyby moczymy, a kiedy spęcznieją, wodą od nich zalewamy czerstwą bułkę. Wszystkie te składniki przekładamy do malaksera i miksujemy 15 minut albo przepuszczamy przez maszynkę. Dodajemy jaja, doprawiamy do smaku i wyrabiamy. Następnie formę do pieczenia pasztetu smarujemy tłuszczem, przyprószamy bułką tartą. Na dnie układamy plastry słoniny. Wkładamy masę pasztetową, wypełniając formę do 2/3 wysokości. Na wierzchu możemy położyć paseczki słoniny w kratkę. Formę z pasztetem wkładamy do większego naczynia z wodą i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika (ok. 200 stopni) na półtorej godziny. Pasztet będzie najlepszy po dwóch dniach.

A co z niezjedzonym ciastem? Można przerobić je na bajaderki (wystarczy dokładnie zmiksować, uformować z niego kule i przełożyć np. do formy na muffinki, schłodzić – i gotowe) lub cake pops, czyli małe ciastka na patyku w kształcie lizaków (schemat podobny, a uformowaną kulkę można dodatkowo zamoczyć np. w rozpuszczonej białej czekoladzie i odstawić do ścięcia). Nadmiar owoców w kuchni można spożytkować na pyszne koktajle, które podkręcą nasz metabolizm po świątecznych obiadach.

Dobrym wyjściem pozostaje też mrożenie. Nie wszystkie produkty jednak dobrze to znoszą. Mięso w lodówce postoi około czterech-pięciu dni. W zamrażarce może poleżeć do pół roku, a jeśli przed zamrożeniem podzielimy je na mniejsze kawałki, to nie będzie problemu z wykorzystaniem go później do obiadu. Zupełnie inaczej sprawa ma się z rybami. Ich po obróbce nie powinniśmy mrozić. W lodówce smażone ryby wytrzymają ok. czterech dni. Dłużej nacieszymy się daniami w galarecie i tymi marynowanymi.

Barszcz i czysty bulion również można mrozić. W zamrażarce powinny znajdować się jednak nie dłużej niż dwa miesiące.

Co z niedopitym winem? Możemy przelać je do pojemników na kostki lodu. Zamrożone będą stanowić świetną bazę do drinków, koktajli. W podobny sposób możemy przechowywać tłuszcz pozostały z pieczenia mięs, który stanie się doskonałą podstawą do różnego rodzaju sosów.

Ciasta też możemy mrozić. Tak wytrzymają około trzy miesiące. Możemy zamrozić wszystkie rodzaje wypieków, także serniki oraz ciasta z kremem. Niezjedzone ciasteczka i pierniczki przechowamy w szczelnych pojemnikach około dwóch miesięcy.

Produkty