Karp, mak i barszcz – dlaczego jemy je na święta?

  1. 8.12.2016
  2. Redakcja Kobieta WP

Symbolika Bożego Narodzenia jest bardzo bogata i obejmuje także jedzenie, sięgając korzeniami nawet do czasów pogańskich.

Tradycja nakazuje, aby na stole wigilijnym pojawiło się dwanaście potraw przypominających wiernym o dwunastu apostołach, ale w różnych rejonach Polski menu to może się znacznie różnić. Co ciekawe, w czasach demokracji szlacheckiej, wieczerza składała się z dziewięciu potraw, a pod chłopskimi strzechami z siedmiu, bowiem tylko liczby nieparzyste miały przynosić domownikom szczęście w nadchodzącym roku. Tak czy inaczej tradycyjna Wigilia nigdy nie mogła obejść się bez ryby.

Karp prosto z wanny

Nie każdy z nas jest wielkim miłośnikiem karpia - jest to ryba oścista, dość tłusta i miewa czasem mulisty posmak. Ale w większości domów trudno sobie wyobrazić wieczerzę wigilijną bez smażonego karpia, choć często ma on dziś na stole konkurencję w postaci dorsza, łososia, szczupaka czy śledzi. Ryba była od zawsze symbolem chrześcijaństwa, nowego życia i wspaniałym zamiennikiem mięsa wieprzowego, wołowego czy drobiowego, którego tradycyjnie w Wigilię nie jadamy.

Ale dlaczego akurat karp? Okazuje się, że nie ma żadnego symbolicznego wytłumaczenia dla karpiego monopolu. W rzeczywistości, przed kilkoma wiekami w Wigilię jedzono bardzo różne ryby słodkowodne, a dopiero wraz z upowszechnieniem się hodowli karpi w stawach należących do klasztorów, a w XX wieku także wskutek ekonomicznych decyzji władz komunistycznych, które preferowały tanią żywność, karp stał się nieodłącznym symbolem świąt. Nawet do jego łusek zaczęto przywiązywać znaczenie, chowając je w portfelu, aby zapewnić sobie pieniężny dobrobyt.

Wszystkie wigilijne zupy

Większość Polaków 24 grudnia wyczekuje barszczu z uszkami, który ma być postny (bez dodatku tłuszczu). Wybór zupy z buraka wiąże się z ludową wiarą, że na stole świątecznym powinny znaleźć się płody pola, lasu, sadu i wody. Smaczne czerwone warzywo nie tylko pochodzi z rodzimej ziemi, ale od dawien dawna kojarzone jest ze zdrowiem i urodą.

W niektórych regionach kraju zamiast barszczu jada się zupę rybną, co jest logiczną oszczędnością, skoro karpie głowy już mamy, a także zupę grzybową lub migdałową. Same grzyby jeszcze w pogańskiej Polsce kojarzone były zawsze ze szczęściem i pomyślnością, stąd też uszka czy pierogi z kapustą i grzybami. A skoro jesteśmy już przy kiszonej kapuście, to wierzono, że chroni ona przed złymi mocami oraz chorobami i z tym drugim stwierdzeniem współczesna medycyna najzupełniej się zgadza.

Mak i bakalie

Na tradycyjnym świątecznym stole nie może też zabraknąć makowych przysmaków, czy to w wersji kutii, makowca czy klusek z makiem. Mak miał bowiem zapewniać bogactwo, urodzaj a także spokojny sen, co znowu nie jest dalekie od prawdy. A że często łączy się go z ziarnami zbóż, orzechami i suszonymi owocami, też nie jest przypadkiem. Wszystkie te pyszne, chciaż proste w przygotowaniu i przechowaniu składniki towarzyszyły ludziom od czasów średniowiecza i, zgodnie z pogańskimi wierzeniami, miały specjalną magiczną moc. Ziarna kojarzyły się w naturalny sposób z płodnością, zaś orzechy z twardością i zdrowiem zębów, przy czym orzechy włoskie były też symbolem mądrości, laskowe cierpliwości, zaś migdały nadziei.

Z kolei miód obecny w kutii, pierniku i innych świątecznych słodkościach, był zawsze magicznym lekarstwem na wszystkie dolegliwości i, jak mówią wierzenia ludowe, także bronią przeciw złym mocom. Miód, dzięki swojemu "anielskiemu" smakowi, kojarzy się też ze szczęściem, miłością i błogością i szkoda tylko, że coraz częściej jest wypierany przez tani i ewidentnie pozbawiony wszelkiej magii cukier.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o suszonych owocach, które pojawiają się nie tylko w deserach i wypiekach, ale także w wykwintnym kompocie z suszu. Nietrudno domyśleć się, że w czasach, gdy nie było hipermarketów, świeże owoce zimą były nieosiągalne. Dlatego płody sadów suszyło się jesienią i przechowywało na specjalne okazje. Ale każde z naszych tradycyjnych polskich owoców, które pojawia się na świątecznym stole, ma też swoje specjalne znaczenie – jabłka symbolizują zdrowie, gruszki długowieczność, zaś śliwki odpędzają ponoć złe moce. Wierzyć czy nie, kompot z suszu fenomenalnie stymuluje trawienie, które potrzebuje wszelkiego wsparcia w czasie bogatych polskich świąt, więc na pewno tradycji warto zadośćuczynić.

Produkty