Śledziowa konkurencja dla karpia

  1. 8.12.2016
  2. Redakcja Kobieta WP

Choć oficjalnym królem wigilijnego stołu nadal pozostaje karp, to jednak ciężko wyobrazić sobie święta bez śledzika. Jest smaczny i zdrowy, dlatego warto o nim pamiętać.

Śledź jest jedną z dwunastu tradycyjnych potraw Bożego Narodzenia w Polsce. Symbolizuje post i okres wyczekiwania. Choć najczęściej podawany jest w oleju, śmietanie lub pod pierzynką, to nie brakuje przepisów na śledzia ekstrawaganckiego: w powidłach, przyprawach korzennych czy nawet w sosie kawowo-alkoholowym. Idealny składnik wielu rodzajów sałatek.

Jemy go chętnie. I słusznie, bo śledź ma wyjątkowe walory. To jedna z najzdrowszych ryb, jakie dostaniemy na rynku: bogata w kwasy omega-3, tłuszcze nienasycone oraz witaminy A, D, E, B6 i B12. Zwiększa poziom serotoniny, sprzyja więc dobremu nastrojowi. Spożywanie śledzia rekomendują także organizacje ekologiczne, takie jak WWF, ponieważ jego populacja nie jest zagrożona wyginięciem. Niestety trochę kalorii śledź ma, a serwując go w oleju czy śmietanie dodatkowo podbijamy licznik. 100 g śledzia solonego to ok. 210 kcal, a ta sama ilość śledzia w oleju to już ponad 300 kcal. Dla porównania: 100 g dorsza zawiera jedynie 78 kalorii.

Najzdrowszy jest oczywiście śledź świeży, którego jednak nie jest tak łatwo zdobyć. Dużo popularniejszą i powszechnie dostępną formą są solone płaty śledziowe. Aby pozbyć się nadmiaru soli należy moczyć rybę w wodzie lub mleku przez dobrę parę godzin.

Warto wiedzieć, czym jest wszechobecny „matias”. Otóż mianem tym określa się osobniki młodociane śledzia, które nie osiągnęły jeszcze dojrzałości płciowej. Mięso matiasa jest smaczniejsze, delikatniejsze. Spotkać je można jedynie w maju i czerwcu, ale nie w powszechnej sprzedaży. Nazwa jednak brzmi dobrze, kojarzy się z produktem luksusowym i deficytowym. Stąd na sklepowych półkach produkty, których opakowania kuszą marketingowym sloganem „a’la matias”.

Jako świadomi konsumenci powinniśmy wiedzieć, że z prawdziwym matiasem ma to niewiele wspólnego. Choć wspomniana nazwa może być myląca, nie powinna nas w żaden sposób zniechęcać. Śledź jest śledziem, a bogactwo jego prozdrowotnych składników niezaprzeczalne. Przyrządzić można go na wiele sposobów. My podajemy jedną z receptur na wyśmienitą, śledziową sałatkę.

Składniki: 1/2 kg śledzi a’la matias, 1 cebula, 1 słoik marynowanych pieczarek, 3-4 ogórki kiszone, 3-4 ogórki konserwowe, 2 duże marchewki, 4 łyżki majonezu, opakowanie śmietany.

Płaty śledziowe moczymy w zimnej wodzie przez 6-8 godzin. Jeśli brakuje nam czasu, możemy skrócić okres moczenia do 2 godzin, często zmieniając wodę na świeżą. Cebulę siekamy drobno i odstawiamy w miseczce posypując ją solą i czekając, aż puści sok. Sok wylewamy. Większe pieczarki kroimy na 4 cząstki, mniejsze na pół. Marchewkę gotujemy w wodzie z 2 łyżkami cukru, po ostudzeniu kroimy w duże kawałki. Podobnie z ogórkami – kawałki mają być dość duże. Tak przygotowane składniki łączymy ze sobą, doprawiając majonezem, śmietaną, pieprzem i ewentualnie solą (uwaga - śledzie są bardzo słone i sól najczęściej nie jest potrzebna). Sałatka najlepiej smakuje po schłodzeniu i „przegryzieniu”, dlatego warto schować ją w słoiki i serwować dopiero następnego dnia.

Produkty