12 dań - starosłowiańskie korzenie wigilijnej symboliki

  1. 15.12.2016
  2. Redakcja Kobieta WP

Wieczerza wigilijna przepełniona jest swoistą magiczną symboliką, które ma swoje korzenie w pradawnych obyczajach i tradycjach sięgających jeszcze czasów naszych przodków. Ważne jest dosłownie wszystko – od liczby potraw, po ich rodzaj. Często nie zdajemy sobie sprawy, że przygotowując potrawy na wigilijny stół, przestrzegamy tradycji, które są starsze niż chrześcijaństwo w naszym kraju.

Zacznijmy od symboliki liczby wigilijnych potraw. Dawniej uważano, że na stole powinna się znaleźć nieparzysta ich liczba (jedenaście, dziewięć, ostatecznie siedem). Taka „konfiguracja” dań miała zapewnić urodzaj i pomyślność w zbliżającym się nowym roku. Przekonanie, że powodzenie zapewni liczba dwanaście pojawiło się później. Dziś wiele osób nie wyobraża sobie, by na wigilijnym stole zjawiło się mniej lub więcej potraw – liczbę dwanaście niektórzy kojarzą z taką samą liczbą miesięcy roku, inni odwołują się do dwunastu Apostołów czy dwunastu pokoleń Izraela, „dwunastka” wielokrotnie pojawia się też na kartach Apokalipsy św. Jana. Duże znaczenia miała również nie tylko ilość potraw, ale i rodzaj. Każde danie w symboliczny sposób chroniło przed niedoborem danego produktu spożywczego w nadchodzącym nowym roku. Z tego względu wykształcił się, bardzo żywy aż po dziś dzień, zwyczaj, by każdy z uczestników wigilijnej kolacji spróbował każdego dania.

Niektóre z potraw przeznaczonych na wigilijny stół uważana była za bardziej „magiczne” od pozostałych aż do przypisywania im właściwości polegających na osiągnięciu swoistej łączności z zaświatami. Mowa przede wszystkim o potrawach na bazie maku, który znany jest ze względu na swoje właściwości usypiające i uspokajające. To właśnie makowe smakołyki były pierwotnie uważane za odpowiednie medium kontaktu z duszami zmarłych.

Innym wigilijnym składnikiem, który oprócz doskonałych walorów smakowych ma jeszcze nieco „magiczny” rodowód są grzyby – dar lasu oraz natury, a także gwarancja... dobrobytu Podobne cechy przypisywano miodowi, którego na wigilijnym stole nie mogło zabraknąć, czy to w formie dodatku do piernika, czy kutii. Miód od zarania dziejów i we wszystkich kulturach świata był boskim darem. Dawni Słowianie wierzyli, że pszczoły są istotami magicznymi, na pograniczu świata doczesnego i pozamaterialnego. Powszechnie były znane również doskonałe właściwości lecznicze, ale wierzono również, że zjedzony w Wigilię zapewni dobrobyt w nadchodzącym roku. „Magiczne” właściwości zdrowotne przypisywano również jabłkom (kompot z nich miał być panaceum na ból gardła), czosnkowi oraz orzechom. Co ciekawe, te ostatnie, choć raczej „ciężkie do zgryzienia” miały uchronić spożywającego przed kłopotami stomatologicznymi. Z kolei groch symbolizował płodność.

Rytualne wigilijne ciasto czyli słodki kołacz nie jest niczym innym, jak „następcą” dawnego ciasta o charakterze obrzędowym. Jego nazwa pochodzi od „koła”, co według niektórych uczonych jest powiązane z kultem słońca. Spożycie kołacza (dodajmy, jeśli chcemy zrobić w zgodzie z dawną tradycją nie powinniśmy go kroić, ale łamać) ma zapewnić pomyślny bieg wydarzeń w nadchodzącym roku.

Jak widać po tym krótkim przeglądzie symboliki wigilijnych potraw i ich składników, nic, co tradycyjnie ląduje na świątecznym stole nie wzięło się przypadkowo czy też znikąd. Chcąc nie chcąc, przygotowując wigilijne wypieki, groch z kapustą lub grzybami w istocie podążamy ścieżką wyznaczoną przez naszych przodków przed stuleciami. I choć dziś mało kto wierzy, że zjedzenie orzechów zapewni zdrowe zęby, a makowiec umożliwi kontakt z zaświatami, taka „magiczna” konotacja może sprawić, że święta Bożego Narodzenia będą przesyconą ową „magią” jeszcze intensywniej.

Udostępnij Tweetnij Wykop