Prezent na ostatnią chwilę, czyli co zrobić, kiedy stajesz w Wigilię przed sklepem bez pomysłu i wielkiego budżetu

  1. 23.12.2016
  2. Paulina Tokarska

Masz wrażenie, że świat gna coraz szybciej i jesteś w ciągłym „niedoczasie”? Zawsze zostawiasz wszystko na ostatnią chwilę? A może należysz do tych zapominalskich i - co gorsza - przeliczyłeś się ze świątecznym budżetem? Nieważne. Jeżeli jeszcze nie masz świątecznego prezentu dla bliskiej osoby ani pomysłu na niego – spieszymy z pomocą! Prezentujemy pomysły na niedrogie świąteczne podarki.

Zarówno dla książkowych moli jak i sceptyków czytania

Dobrym pomysłem dla każdego i przy każdej okazji jest książka. Coraz częściej słyszy się o potrzebie zwolnienia tempa i oderwania myśli od codzienności, a co pomoże nam w tym lepiej niż dobra lektura, która pozwoli nam przenieść się do innej rzeczywistości?

Jeżeli osoba, którą chcesz obdarować lubi czytać, nie powinieneś mieć problemu z określeniem tematyki, która ją interesuje. A kiedy to zrobisz, jesteś już w połowie drogi.

Kryminał, akcja, sensacja? Coraz głośniej mówi się, że Skandynawowie nie mają sobie równych w tych gatunkach. Warto spróbować. Jo Nesbø zaprasza nas do współpracy nad sprawami zabójstw z niepokornym i bezkompromisowym policjantem, Harrym Hole. Stieg Larsson wciąga w historię dziennikarza i jego osobliwej asystentki, którzy wpadają na trop mrocznej historii rodzinnej miejscowych bogaczy. Wymieniać tak można bez końca, a każda kolejna skandynawska seria będzie tak samo dobra, o ile nie lepsza od poprzedniej.

Literatura obyczajowa, ludzie i ich historie? Niewiele osób wie, że J. K. Rowling, znana na całym świecie za sprawą cyklu książek o Harrym Potterze, ma w swoim literackim dorobku także powieść dla dorosłych. „Trafny wybór” jest swoistą miniaturą społeczeństwa. Bawi czarnym humorem, wzrusza, daje do myślenia. Wszystko w jednym. W dodatku podane w wyjątkowo dobrym stylu. Podobnie jest w przypadku tegorocznego hitu wydawniczego – „Małego życia” Hanyi Yanagihary. Tutaj, wraz z paczką przyjaciół, wchodzimy w dorosłość w wielkim mieście i wędrujemy przez życie ścieżką, która nie zawsze usłana jest różami. Naprawdę warto pokonać tą niekrótką, bo 800-stronicową drogę.
A może fantastyka? Jeżeli nie „Hobbit” Tolkiena albo „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego, to może któraś z książek Terry’ego Pratchetta? Uraczy nas on całkiem nowym spojrzenie na literaturę fantastyczną w połączeniu z charakterystycznym brytyjskim humorem. Z okazji Świąt warto sięgnąć po „Wiedźmikołaja”. Nie znajdziemy tam smoków i elfów, a m.in. spersonifikowaną Śmierć (płci męskiej) pełniącą obowiązki Mikołaja pod jego nieobecność, wnuczkę Śmierci, czy boga kaca. Uwaga! Wciąga bez reszty.

Jeżeli obdarowywana osoba nie czyta książek zbyt często, a chcemy ją do tego zachęcić, możemy zrobić to małym podstępem. Widzieliście ostatnio film, który zrobił na was wrażenie? Sprawdź, czy nie jest to ekranizacja książki. Trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby trafić na historię, która na papierze prezentuje się gorzej, niż film. A stąd już krok do zarażenia czytelniczym bakcylem.

Nie trzeba daleko szukać – wystarczy spojrzeć na tegoroczne przeboje kinowe. Kobiety zachwyci „Światło między oceanami” M.L. Stedmana albo „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes. Każdego mężczyznę pochłoną „Niebezpieczne kobiety”, obie części „Złych psów” albo „Służby specjalne” Patryka Vegi. Uniwersalna będzie „Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins czy „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn. Bez względu na płeć i wiek rzucają na kolana trylogie, jak „Igrzyska śmierci”, „Niezgodna”, „W otchłani” czy „Więzień Labiryntu”.

Filmy nie tylko w domowym zaciszu

Motyw ekranizacji płynnie prowadzi nas do następnego pomysłu na prezent, tym razem dla kinomana. Wprawdzie żyjemy w czasach, kiedy prawie wszystko w tej kategorii dostępne jest w sieci, jednak czy nie warto zapłacić kilkudziesięciu złotych za wiele lepszą jakość zarówno obrazu, jak i dźwięku? Opcji prezentu dla osoby lubującej się w kinematografii jest wiele, jednak my wspomnimy o dwóch najprostszych – wszak nie mamy już wiele czasu na realizację bardziej górnolotnych planów.

Możemy kupić film na DVD lub Blu-ray. W takiej formie znajdziemy całą górę inspiracji - od najnowszych hitów kinowych, poprzez ulubione seriale w pakiecie, aż po produkcje sprzed wielu lat, które trudno zobaczyć w TV czy kinie. Są przecież filmy, które uwielbiamy i do których chętnie wracamy. Warto mieć taką pozycję na półce.
Wiele osób twierdzi jednak, że nic nie może równać się z atmosferą sali kinowej. To też da się załatwić! Obecnie multipleksy mają w swojej ofercie bony prezentowe na bilety do kina, które można wymienić na dowolny seans. Może nasz bliski – kinoman, ucieszyłby się z takiej opcji?

Bo liczy się czas spędzany razem

W pewnym momencie zachłysnęliśmy się, jako społeczeństwo, nowymi technologiami. Dają nam one duże możliwości, ułatwiają życie i kontakt, ale też często pochłaniają całą naszą uwagę. Coraz częściej zdajemy sobie z tego sprawę i szukamy możliwości i spędzania czasu razem. Dzięki temu do łask powracają gry planszowe. Wybór jest olbrzymi – są gry logiczne, towarzyskie, sprawdzające wiedzę. Czego warto szukać?
„Ego” to gra, która sprawdza naszą wiedzę o znajomych, z którymi przystępujemy do zabawy. Kolejno losujemy dla siebie kartę z pytaniem, czytamy je głośno i wybieramy żeton z numerem naszej odpowiedzi. Towarzysze wybierają spośród swoich żetonów odpowiednią, ich zdaniem, odpowiedź i określają w skali od 1 do 3 jak bardzo są jej pewni. Punkty otrzymujemy zarówno za znajomość innych osób, jak i za to, jak dobrze oni nas znają. Gra pozwala określić i jednocześnie poprawić swój stan wiedzy o najbliższych. Ciekawy sprawdzian i lekcja.
„Postaw na milion” bazuje na formacie popularnego teleturnieju. Tym razem sprawdzamy swoją wiedzę o świecie. Można grać indywidualnie bądź drużynowo. Obstawiając pieniądze na dane odpowiedzi, próbujemy „donieść” początkową pulę miliona złotych do finałowego pytania. Wraz z postępem gry ilość wariantów odpowiedzi maleje, a jednocześnie rośnie ryzyko utraty wygranej. Liczy się nie tylko wiedza, ale i umiejętność współpracy, planowania i podejmowania ryzyka w odpowiednich momentach.

Gra „Taboo” nazywana jest słownymi kalamburami. Towarzystwo musi podzielić się na dwie rywalizujące ze sobą drużyny. Losujemy kartę z hasłem, które mamy opisać wraz z kilkoma słowami – kluczami, których w naszym opisie użyć absolutnie nie możemy. Nietrudno się domyślić, że są to słowa, które jako pierwsze przychodzą nam do głowy np. wylosowaliśmy "przecinek", a nie wolno nam użyć słów "interpunkcja", "znak", "przestanek", "zdanie", ani "kropka". Główkowania jest co niemiara a czasu niewiele. Każda drużyna ma minutę, odmierzaną klepsydrą dołączoną do zestawu. Poza presją czasu, wchodzi w grę również kontroler z drużyny przeciwnej, który zagląda nam przez ramię i czuwa, czy nie wypowiedzieliśmy „zakazanego” słówka. Jeżeli to zrobimy, używa piszczałki. Jej sygnał nakazuje nam zmianę karty i podjęcie kolejnej próby naprowadzenia swojej drużyny na odpowiedni trop. Ta gra to cała masa główkowania, jąkania i śmiechu. Wszystko w ramach zdrowej rywalizacji.

Z przymrużeniem oka

Czy pamiętacie zdjęcie rodziny królewskiej w świątecznych swetrach, które obiegło internet przed paroma tygodniami? Zabawna wystawa Muzeum Figur Woskowych Madame Tussuads, zorganizowana z okazji Dnia Swetrów Świątecznych, wywołała u wielu z nas uśmiech na twarzach. Boże Narodzenie to czas radości, czemu by więc nie wprowadzić trochę humoru do świątecznych prezentów? Sweter lub skarpety z bożonarodzeniowymi ozdobami – rodem ze stereotypowych amerykańskich Świąt – może i nie są uniwersalnym podarunkiem, ale wyciągnięcie ich z szafy w przyszłym roku przywoła miłe wspomnienia. Skoro myślimy o zabawnym prezencie nie sposób również nie wspomnieć o sklepach, które z okazji Świąt oferują mnóstwo humorystycznych i absurdalnych gadżetów. Osoba, którą chcesz obdarować, jest smakoszem herbaty? Być może dobrym upominkiem będzie zaparzacz w kształcie potwora z Loch Ness albo kubek w sweterku. Ktoś bliski ma problemy z rannym wstawaniem? W takim razie przydatnym podarunkiem będzie uciekający budzik. Jeśli natomiast osoba ta mogłaby uczynić ze spania dyscyplinę olimpijską, być może poduszka w kształcie donuta stanowić będzie spełnienie jej marzeń. Wtedy określenie „słodkich snów” nabierze nowego znaczenia.

Jak więc widzicie, zakup prezentu na ostatnią chwilę to nie problem. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Niektórzy twierdzą nawet, że prezenty kupują dopiero w przeddzień Świąt, bo w przypływie adrenaliny, do głowy wpadają im najlepsze pomysły na prezenty.

Udostępnij Tweetnij Wykop